Industria jest kobietą

Silesia jest kobietą. Nie tylko w mojej pamięci, ale w niej na pewno. Czerwone parapety, małe poduszki podłożone pod łokcie i widniejące w ramie okna śląskie matki, babki, żony i wdowy oparte o te fensterblaty, czekające na powrót dzieci i mężów do domu, albo młode dziołszki rzucające z tych czerwonych framug zalotne spojrzenia chłopakom grającym w fuzbal na placu – są jak najbardziej żywy obraz tej ziemi, sedno modnego ostatnio słowa „domowina”, tej ojczyzny – matczyzny, mojego miejsca w świecie. A przecież nie tylko taka prywatna i osobista opowieść o regionie niesie w sobie ogrom żeńskiej energii, przez lata ukrytej jednak przed światłem dziennym, jakby pochłonęła ją głębia kopalnianych sztolni.

 

INDUSTRIADA 2018 Finał szczegóły
fot. robotnice przy pracy w hucie „BAILDON”, 1915 r., ze zbiorów Muzeum w Gliwicach

 

W 2018 roku podczas INDUSTRIADY – święta Szlaku Zabytków Techniki, realizowanego wokół hasła „Industria jest kobietą!” wydobywamy ją z tego mroku pamięci, stawiając pytanie o tę wielką lukę, jaką w przemysłowej opowieści stanowi historia kobiet. Gdzie się podziały? Odnajdźmy je! Przecież my – kobiety – byłyśmy tu zawsze, współtworząc obraz tego niezwykłego miejsca, budując niepowtarzalną atmosferę śląskich domów, pracując w zakładach przemysłowych, wydobywając węgiel spod ziemi, realizując mądrą i odpowiedzialną politykę, grając swoją jakże ważną rolę w budowaniu lokalnej i regionalnej tożsamości, podtrzymywaniu kultury tej krainy, przechowując jej pamięć.

INDUSTRIADA 2018 chce przywołać kobiety – przemysłowe baronówny i proste gospodynie domowe z familoków, działaczki polityczne i społeczne, hutniczki i górniczki które zjeżdżały pod ziemię na równi z mężczyznami, postaci nauki i kultury ale również i te, które oprószone białym pyłem wracały do domów po robocie w fabryce porcelany – wszystkie one – nasze matki, babki i praprababki z odległej przeszłości, stanowią o unikalnym charakterze regionu i jego przemysłowej historii.

Śląski Kopciuszek, czyli Joanna Grycikówna, dziewczynka z hutniczej rodziny z Poręby, jako córka służącej w domu wielkiego przemysłowca Karola Goduli właściwie nie miała szans na życie lepsze od życia swej prostej matki. A jednak było w niej coś, co sprawiło, że bezdzietny Godula właśnie ją uczynił dziedziczką swej fortuny, wcześniej kształcąc ją i wspierając w życiowych wyborach. Joanna nie zawiodła nadziei swego dobroczyńcy i kontynuowała budowę fortuny. Potem jako Joanna Schaffgotsch von Schomberg-Godula stała się nie tylko mecenaską śląskiego przemysłu, ale instytucją dla potrzebujących pomocy – fundując szkoły, przytułki i kościoły, przekazując sowity spadek służbie pałacowej, wspierając zakon szarytek i zakłady dla głuchoniemych. Ta Matka Przemysłu pamiętała skąd przyszła i dokąd – dzięki wielkiemu szczęściu, jakie ją spotkało – mogła prowadzić innych.

Maria Cunitz – śląska astronomka, żyjąca w XVII wieku, autorka pracy „Urania propitia” – będącej udoskonaloną wersją słynnych tablic rudolfińskich Kepplera – jak mało kto zasługuje na przywołanie i oddanie jej miejsca w zbiorowej wyobraźni. Nie poddający się żadnej wątpliwości jest bowiem geniusz tej kobiety, pracującej naukowo, pomimo oczywistych ograniczeń, jakie jeszcze przez wiele lat napotykały kobiety pragnące poświecić się nauce. Doskonale oddaje to nie tylko los najsłynniejszej Polki Marie Skłodowskiej-Curie, która jako kobieta nie mogąc studiować w Warszawie, szczęścia musiała szukać we Francji, ale także śląskiej noblistki, urodzonej w 1906 roku w Katowicach, Marii Goeppert Meyer, której życie przywoływane jest jako przykład wielkiego sukcesu naukowego dokonanego wbrew potężnym przeszkodom wynikającym wyłącznie z jej płci.

Nie może nam zabraknąć dziś zatem opowieści o kobietach, które chciały realizować swoje talenty mimo poważnych barier. INDUSTRIADA przywoła do nas Rozalię Kajzerównę, urodzoną w Zaborzu, sekretarkę z kopalni Geische, która marzyła o karierze pływackiej i wbrew okolicznościom dopięła swego, zostając 12-krotną mistrzynią Polski w latach 1924−1928, zdobywając tytuły na różnych dystansach, wreszcie będąc olimpijką. Wielki talent objawiła również Selma Kurz z Bielska Białej – dziewczyna z żydowskiej rodziny, która miała być szwaczką, ale została gwiazdą opery wiedeńskiej, londyńskiej Covent Garden i muzą Gustawa Mahlera.

INDUSTRIADA przypomni kobiety pracujące w przemyśle w całym województwie śląskim, takie jak bielskie włókniarki, górniczki rud żelaza z Częstochowy, kobiety przesiewające karbid w hucie elektrotermicznej w Łaziskach Górnych, hutniczki z Huty Silesia w Rybniku, kobiety pracujące w wielu kopalniach pod ziemią, te zatrudnione w browarach, fabrykach i drukarniach. Owa wielka zbiorowa bohaterka tła, przez lata pomijana milczeniem, dziś wyraźnie domaga się uznania – bez pracy kobiet wszystko wyglądałoby inaczej. Jej twarzą zostać może pochodząca z Nikiszowca Francka Hajduczka – zapamiętana przez mieszkańców dzielnicy pracownica z cegielni Kaiser Wilhelm na Janowie, o której Małgorzata Szejnert pisała w swoim „Czarnym ogrodzie”, że z pensji swojej uzbierała nawet na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Ich duchowymi spadkobierczyniami mogą się czuć pracujące dziś w naszym regionie geolożki, hydrolożki, menedżerki, kobiety zatrudnione w instytutach badawczych i prężnie działających nowych przedsiębiorstwach naszego regionu. Wszystkie MY.

Festiwalowe inicjatywy chcą także przywołać te wszystkie znakomite kobiety, które – jak kobiety dąbrowskiej „Sztygarki”, czy osobiście znana mi w dzieciństwie, pracująca w Siemianowickim Młodzieżowym Domu Kultury pani Anna Szanecka – wychowawczyni wielu pokoleń młodych ludzi – wniosły wkład w rozwój potencjału intelektualnego młodzieży, dając wielu dzieciom z robotniczych rodzin możliwość kontaktu z kulturą i sztuką, ale także tradycją tego miejsca, w którym przyszliśmy na świat.

Kobiety były i są spoiwem, które umożliwia istnienie tej wielkiej konstrukcji społecznej, jaką jest nasz przemysłowy region. INDUSTRIADA oddaje im należne w tej opowieści miejsce. A jaka jest twoja kobieca industrialna historia?

Anna Dziewit-Meller